Teraz się rozmarzę...
Jestem typowym Amerykaninem idiotą. Mam chęć zarobić (bo kto jej nie ma). Ale po co zarabiać uczciwie? Zgłaszam się więc do urzędu patentowego w USA, w którym siedzą tacy sami debile jak ja. Mówię im, że chcę opatentować oddychanie. Od tak – a co... przecież w USA można opatentować wszystko.
Mam już patent, bo bezmyślne amerykańskie yeti, rozdają je na prawo i lewo. Teraz czas na zarobek. Ano wprowadzę sobie opłaty licencyjne. Podstawowy proces życiowy, związany z uzyskiwaniem przez organizmy energii, należy teraz do mnie, więc niby dlaczego ludzie maja korzystać z niego za darmo?
Na początek pozwę najbogatszych... składam więc pozew do debilnego amerykańskiego sądu i pozywam w nim prezesów najbogatszych firm na świecie. Mają mi wypłacić odszkodowanie, z tytułu nieautoryzowanego wykorzystywania procesu, który jest moją własnością. Tak – bo właśnie ustaliłem cennik:
Normalny jeden oddech, będzie kosztował 0,02 USD. To jest zwykły oddech, taki jaki w czasie snu czy wolnego marszu. Oczywiście dzieci, kobiety w ciąży i emeryci, będą płacić mniej, to jest 0,01 USD za każdy oddech. Jeszcze mniej będą płacić pracownicy fizyczni, bo tylko 0,005 USD za jeden oddech. Więcej zapłacą ludzie wypoczywający, bo nawet 0,05 USD za oddech, natomiast najdrożej zapłacą uprawiający seks, bo 0,1 USD za oddech (w końcu zużywają na darmo sporo powietrza).
Oddech kontrolować będą specjalne chipy, które łącząc się za pomocą fal radiowych z komputerem przesyłać będą informacje o częstotliwości i głębokości oddechu oraz o stanie danego człowieka. Wszystko to oczywiście dla dobra ludzi. Przecież oddychając bez sensu, marnują cenne zasoby tlenu, emitując niebezpieczne CO2. Moja metoda, zmniejszy radykalnie koszta życia, chociaż w niektórych przypadkach może je zwiększyć. Mniejsza emisja CO2 przyczyni się do redukcji szybkości postępowania globalnego ocieplenia.
Microsoft w systemie Windows 7 ma zaimplantować moduł zliczający i przesyłający dane do konkretnego odbiorcy, gdzie po przeanalizowaniu, nakładane będą odpowiednie opłaty licencyjne na użytkownika. Oczywiście można będzie wykupić odpowiednie pakiety rodzinne, pozwalające na znaczne oszczędności. Warto dodać, że posiadacze zwierząt – będą musieli za nie zapłacić.
Co – pieprze od rzeczy? A wcale, ze nie... poczytajcie, o nowym popierdolonym pomyśle tych debili z Microsoftu.
W skrócie: do tej pory, użytkownik komputera, musiał płacić za kupno maszyny, kupno oprogramowania, ew. dostęp do sieci oraz wnosić opłaty za niektóre usługi sieciowe. Jako użytkownik płacił też za zużytą energię elektryczną Wg. Microsoftu to za mało! Teraz chcą, żeby płacić też za uwaga... za korzystanie z własnego komputera!!!
Nie – wcale nie spadłem z krzesła i pieprznąłem głową o kant wersalki. Wcale nie pojebał mi się 1 stycznia z 1 kwietnia... to sie dzieje naprawdę. Co innego, jakby oni udostępniali moc obliczeniową, ale oni każą sobie płacić za korzystanie z mojego sprzętu...
Niech ktoś wreszcie powstrzyma tą patentową katastrofę. Na szczęście poza debilami z MS są jeszcze inni producenci systemów i gdy faktycznie taka bzdura zostanie wprowadzona w życie – będzie można uczciwie powiedzieć o „roku Linuksa”. Niestety „pomysły” MS to tylko wierzchołek góry lodowej... patenty na kolor, na koło, na miniaturki zdjęć w systemie, to w kraju „kwitnącej głupoty” norma.
Szkoda, ze Bush już nie rządzi, bo przy okazji kolejnej „wyprawy po ropę”, może zorganizowałby kolejny atak „terrorystyczny” i tym razem skuteczniej – rozpieprzył to siedlisko ludzkiej głupoty raz na zawsze (dwie wierze (bo o pustych biurach Pentagonu nie wspominam) już nie wystarczą).
W końcu nie można pozwolić, żeby przez tą kolebkę debilizmu i ich kretyńskie patenty cierpiał cały świat...
Sorry za poziom wypowiedzi, ale jak czytam takie newsy, to chce mi się jak w piosence A. M. Jopek: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”.
Jestem typowym Amerykaninem idiotą. Mam chęć zarobić (bo kto jej nie ma). Ale po co zarabiać uczciwie? Zgłaszam się więc do urzędu patentowego w USA, w którym siedzą tacy sami debile jak ja. Mówię im, że chcę opatentować oddychanie. Od tak – a co... przecież w USA można opatentować wszystko.
Mam już patent, bo bezmyślne amerykańskie yeti, rozdają je na prawo i lewo. Teraz czas na zarobek. Ano wprowadzę sobie opłaty licencyjne. Podstawowy proces życiowy, związany z uzyskiwaniem przez organizmy energii, należy teraz do mnie, więc niby dlaczego ludzie maja korzystać z niego za darmo?
Na początek pozwę najbogatszych... składam więc pozew do debilnego amerykańskiego sądu i pozywam w nim prezesów najbogatszych firm na świecie. Mają mi wypłacić odszkodowanie, z tytułu nieautoryzowanego wykorzystywania procesu, który jest moją własnością. Tak – bo właśnie ustaliłem cennik:
Normalny jeden oddech, będzie kosztował 0,02 USD. To jest zwykły oddech, taki jaki w czasie snu czy wolnego marszu. Oczywiście dzieci, kobiety w ciąży i emeryci, będą płacić mniej, to jest 0,01 USD za każdy oddech. Jeszcze mniej będą płacić pracownicy fizyczni, bo tylko 0,005 USD za jeden oddech. Więcej zapłacą ludzie wypoczywający, bo nawet 0,05 USD za oddech, natomiast najdrożej zapłacą uprawiający seks, bo 0,1 USD za oddech (w końcu zużywają na darmo sporo powietrza).
Oddech kontrolować będą specjalne chipy, które łącząc się za pomocą fal radiowych z komputerem przesyłać będą informacje o częstotliwości i głębokości oddechu oraz o stanie danego człowieka. Wszystko to oczywiście dla dobra ludzi. Przecież oddychając bez sensu, marnują cenne zasoby tlenu, emitując niebezpieczne CO2. Moja metoda, zmniejszy radykalnie koszta życia, chociaż w niektórych przypadkach może je zwiększyć. Mniejsza emisja CO2 przyczyni się do redukcji szybkości postępowania globalnego ocieplenia.
Microsoft w systemie Windows 7 ma zaimplantować moduł zliczający i przesyłający dane do konkretnego odbiorcy, gdzie po przeanalizowaniu, nakładane będą odpowiednie opłaty licencyjne na użytkownika. Oczywiście można będzie wykupić odpowiednie pakiety rodzinne, pozwalające na znaczne oszczędności. Warto dodać, że posiadacze zwierząt – będą musieli za nie zapłacić.
Co – pieprze od rzeczy? A wcale, ze nie... poczytajcie, o nowym popierdolonym pomyśle tych debili z Microsoftu.
W skrócie: do tej pory, użytkownik komputera, musiał płacić za kupno maszyny, kupno oprogramowania, ew. dostęp do sieci oraz wnosić opłaty za niektóre usługi sieciowe. Jako użytkownik płacił też za zużytą energię elektryczną Wg. Microsoftu to za mało! Teraz chcą, żeby płacić też za uwaga... za korzystanie z własnego komputera!!!
„Przykładowe ceny? Godzina pracy z aplikacjami biurowymi na dwóch rdzeniach procesora kosztowałaby około 1 dolara za godzinę. Granie na komputerze, z wykorzystaniem grafiki 3D i wszystkich rdzeni, kosztowałoby przynajmniej 1,25 USD.”
Nie – wcale nie spadłem z krzesła i pieprznąłem głową o kant wersalki. Wcale nie pojebał mi się 1 stycznia z 1 kwietnia... to sie dzieje naprawdę. Co innego, jakby oni udostępniali moc obliczeniową, ale oni każą sobie płacić za korzystanie z mojego sprzętu...
Niech ktoś wreszcie powstrzyma tą patentową katastrofę. Na szczęście poza debilami z MS są jeszcze inni producenci systemów i gdy faktycznie taka bzdura zostanie wprowadzona w życie – będzie można uczciwie powiedzieć o „roku Linuksa”. Niestety „pomysły” MS to tylko wierzchołek góry lodowej... patenty na kolor, na koło, na miniaturki zdjęć w systemie, to w kraju „kwitnącej głupoty” norma.
Szkoda, ze Bush już nie rządzi, bo przy okazji kolejnej „wyprawy po ropę”, może zorganizowałby kolejny atak „terrorystyczny” i tym razem skuteczniej – rozpieprzył to siedlisko ludzkiej głupoty raz na zawsze (dwie wierze (bo o pustych biurach Pentagonu nie wspominam) już nie wystarczą).
W końcu nie można pozwolić, żeby przez tą kolebkę debilizmu i ich kretyńskie patenty cierpiał cały świat...
Sorry za poziom wypowiedzi, ale jak czytam takie newsy, to chce mi się jak w piosence A. M. Jopek: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”.


















