wtorek, 30 grudnia 2008

Jestem amerykaninem... czyli kiedy to w końcu jebnie

Teraz się rozmarzę...
Jestem typowym Amerykaninem idiotą. Mam chęć zarobić (bo kto jej nie ma). Ale po co zarabiać uczciwie? Zgłaszam się więc do urzędu patentowego w USA, w którym siedzą tacy sami debile jak ja. Mówię im, że chcę opatentować oddychanie. Od tak – a co... przecież w USA można opatentować wszystko.
Mam już patent, bo bezmyślne amerykańskie yeti, rozdają je na prawo i lewo. Teraz czas na zarobek. Ano wprowadzę sobie opłaty licencyjne. Podstawowy proces życiowy, związany z uzyskiwaniem przez organizmy energii, należy teraz do mnie, więc niby dlaczego ludzie maja korzystać z niego za darmo?
Na początek pozwę najbogatszych... składam więc pozew do debilnego amerykańskiego sądu i pozywam w nim prezesów najbogatszych firm na świecie. Mają mi wypłacić odszkodowanie, z tytułu nieautoryzowanego wykorzystywania procesu, który jest moją własnością. Tak – bo właśnie ustaliłem cennik:
Normalny jeden oddech, będzie kosztował 0,02 USD. To jest zwykły oddech, taki jaki w czasie snu czy wolnego marszu. Oczywiście dzieci, kobiety w ciąży i emeryci, będą płacić mniej, to jest 0,01 USD za każdy oddech. Jeszcze mniej będą płacić pracownicy fizyczni, bo tylko 0,005 USD za jeden oddech. Więcej zapłacą ludzie wypoczywający, bo nawet 0,05 USD za oddech, natomiast najdrożej zapłacą uprawiający seks, bo 0,1 USD za oddech (w końcu zużywają na darmo sporo powietrza).
Oddech kontrolować będą specjalne chipy, które łącząc się za pomocą fal radiowych z komputerem przesyłać będą informacje o częstotliwości i głębokości oddechu oraz o stanie danego człowieka. Wszystko to oczywiście dla dobra ludzi. Przecież oddychając bez sensu, marnują cenne zasoby tlenu, emitując niebezpieczne CO2. Moja metoda, zmniejszy radykalnie koszta życia, chociaż w niektórych przypadkach może je zwiększyć. Mniejsza emisja CO2 przyczyni się do redukcji szybkości postępowania globalnego ocieplenia.
Microsoft w systemie Windows 7 ma zaimplantować moduł zliczający i przesyłający dane do konkretnego odbiorcy, gdzie po przeanalizowaniu, nakładane będą odpowiednie opłaty licencyjne na użytkownika. Oczywiście można będzie wykupić odpowiednie pakiety rodzinne, pozwalające na znaczne oszczędności. Warto dodać, że posiadacze zwierząt – będą musieli za nie zapłacić.

Co – pieprze od rzeczy? A wcale, ze nie... poczytajcie, o nowym popierdolonym pomyśle tych debili z Microsoftu.
W skrócie: do tej pory, użytkownik komputera, musiał płacić za kupno maszyny, kupno oprogramowania, ew. dostęp do sieci oraz wnosić opłaty za niektóre usługi sieciowe. Jako użytkownik płacił też za zużytą energię elektryczną Wg. Microsoftu to za mało! Teraz chcą, żeby płacić też za uwaga... za korzystanie z własnego komputera!!!

„Przykładowe ceny? Godzina pracy z aplikacjami biurowymi na dwóch rdzeniach procesora kosztowałaby około 1 dolara za godzinę. Granie na komputerze, z wykorzystaniem grafiki 3D i wszystkich rdzeni, kosztowałoby przynajmniej 1,25 USD.”

Nie – wcale nie spadłem z krzesła i pieprznąłem głową o kant wersalki. Wcale nie pojebał mi się 1 stycznia z 1 kwietnia... to sie dzieje naprawdę. Co innego, jakby oni udostępniali moc obliczeniową, ale oni każą sobie płacić za korzystanie z mojego sprzętu...

Niech ktoś wreszcie powstrzyma tą patentową katastrofę. Na szczęście poza debilami z MS są jeszcze inni producenci systemów i gdy faktycznie taka bzdura zostanie wprowadzona w życie – będzie można uczciwie powiedzieć o „roku Linuksa”. Niestety „pomysły” MS to tylko wierzchołek góry lodowej... patenty na kolor, na koło, na miniaturki zdjęć w systemie, to w kraju „kwitnącej głupoty” norma.
Szkoda, ze Bush już nie rządzi, bo przy okazji kolejnej „wyprawy po ropę”, może zorganizowałby kolejny atak „terrorystyczny” i tym razem skuteczniej – rozpieprzył to siedlisko ludzkiej głupoty raz na zawsze (dwie wierze (bo o pustych biurach Pentagonu nie wspominam) już nie wystarczą).
W końcu nie można pozwolić, żeby przez tą kolebkę debilizmu i ich kretyńskie patenty cierpiał cały świat...

Sorry za poziom wypowiedzi, ale jak czytam takie newsy, to chce mi się jak w piosence A. M. Jopek: „Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”.

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Oszustwo w białych rękawiczkach

O tym, ze na Allegro są złodzieje, nie trzeba mówić nikomu. Oszuści sprzedający telefony uszkodzone jako sprawne, kradzione, przysyłający cegły. Nie każdy sobie zdaje sprawę, że oszukać można praktycznie zgodnie z prawem i to na całkiem niezła kasę. W tym momencie, przychodzą mi do głowy 3 sposoby.

Nowa Nokia 6310i.
Kultowy model fińskiego producenta. Na Allegro, pomimo tego, ze sam model ma ponad 7 lat, ceny przekraczają wartość nowych Nokii N95. Jest ceniony za wytrzymałość, jakość wykonania, jakość rozmów, bezawaryjność, dobrą baterię i wygodę obsługi.
Często można natknąć się na aukcje zatytułowane: "Fabrycznie nowa Nokia 6310i".
No właśnie - jakim cudem, telefon nie produkowany od 6 lat, może być fabrycznie nowy? Nie może być. Problem w tym, ze przez słowo "nowy" rozumie się najczęściej "nie używany". Dlatego te "nowe" modele to egzemplarze:
  • magazynowe, czyli takie, które przez 6 lat leżały gdzieś na półkach magazynów operatorów komórkowych czy w najlepszym wypadku samego producenta. Są nieużywane, co nie znaczy, ze nie zużyte. Kto wam zagwarantuje, ze leżały tam w odpowiednich warunkach? Że wilgotność, temperatura i wibracje były zawsze na odpowiednim poziomie?
  • odświeżane, czyli z nowymi mające niewiele wspólnego. Są to zwykle stare używane modele. Na okoliczność sprzedaży dokładnie wyczyszczone, ubrane w nowe obudowy (czasem nieoryginalne) i z nowymi bateriami (też nierzadko nieoryginalnymi). Akcesoria nawoskowane - żeby się lepiej błyszczały a całość w dość już sfatygowanym pudełku (przecież poniszczyło się w magazynie ;) ).
Nie oszukujmy się. Realna wartość tego telefonu to 150-200 zł a dopłacanie do słowa "nowy" kolejnych 600 zł jest delikatnie mówiąc nieopłacalne.

Sam telefon i bateria.
Problem dotyczy najnowszych telefonów z wyższej półki. Kupowane w abonamencie za granicą i ubezpieczane na wypadek kradzieży, zgłaszane są jako... skradzione. Papiery i kable muszą zostać a sam telefon z baterią zgłaszany jest jako skradziony. Takie telefony kuszą ceną, ale należy pamiętać, ze jest to telefon pochodzący z kradzieży. IMEI jest zapewne zablokowany za granicą i tylko opieszałość policji powoduje, ze w Polsce ten proceder tak sie rozwija (nie wiem czy numer seryjny jest w ogóle dostępny w bazach Polskiej policj).

Podróbki znanych marek.
Najczęściej jeszcze przed premierą, pojawia się nie wiadomo skąd długo oczekiwany telefon. Niby wszystko się zgadza, cena też dość atrakcyjna. Dopiero gdy przyjrzeć się bliżej, okazuje się, że telefon to nie Nokia tylko Nckia. Najlepsze podróbki ciężko odróżnić nawet po obudowie, a na zdjęciach są praktycznie nie do odróżnienia.


Powyższy obrazek pochodzi z forum Symbianos, tam tez jest dostępny obszerny temat poświęcony podróbkom. We wcześniejszych wpisach, wspominałem jakie konsekwencje niesie za sobą używanie chińskich podróbek.

piątek, 26 grudnia 2008

Hity i kity roku 2008

Czas na „uwielbiane” przez wszystkich podsumowanie minionego roku. Tym razem same komunikatory i telefonia komórkowa.

Komunikatory.

Ten rok nie był łaskawy dla komunikacji IM. Nie wydarzyło sie nic nowego. Wszelkie nowe bety odrzucają jak nie wyglądem to funkcjonalnością czy przeładowaniem funkcji. Na początku roku głośno było o Mirandzie, która nagle zaczęła być zauważana przez redaktorów pism komputerowych. Niestety popularność zakończyła się tak szybko jak się rozpoczęła.
Każdy komunikator idzie w stronę tandety. Programiści sprawiają wrażenie, jakby mieli w dupie rozwój aplikacji. Widać to nawet po Mirandzie czy Pidginie.

HIT:

Komunikator AQQ. Pomimo fali krytyki związanej z finalną wersją AQQ2, komunikator z tygodnia na tydzień zdobywał zwolenników. Stale jakieś aktualizacje, wtyczki... takiej szybkości rozwoju, nie osiągnęły żadne inne produkty konkurencji.

KIT:

Komunikator Konnekt. Po paroletnim stanie w agonii, komunikator wreszcie oficjalnie umarł. Nie odszedł w chwale. Śmierć poprzedził skandal spowodowany faktem publikacji postępu (a właściwie braku postępu) w pracach oraz zbiórką na nowy serwer, mający być niezbędnym dla rozwijania legendarnej wersji 0.7 tej aplikacji. Forum Konnekta zamieniło się w największe polskie porno-forum a od jakiegoś czasu jest po prostu porzucone.

Telefony komórkowe.

Ten rok, to rok Apple a także „obiecanek cacanek” i opóźnionych premier. Każda szanująca się firma, musiała wyprodukować jakiegoś „iPhone killera”. To także rok systemów operacyjnych w komórkach. Coraz bardziej pożądane stały się telefony z Symbianem, Windows Mobile czy BlackBerry.

HIT:

Telefon Apple iPhone. Apple udowodniło, ze potrafi zrobić cos z niczego. iPhone (pomimo oczywistych wad i wygórowanej ceny) był przez wiele tygodni najczęściej kupowanym telefonem na Polskim rynku. Każda większa firma próbowała zmierzyć sie z sukcesem Apple – niestety żadna kopia nie wyszła dalej niż poza „jakąś alternatywę”

KIT:

Telefony z UIQ. Można śmiało powiedzieć, że inwestycja w UIQ (o ile ktoś takowej dokonał) była najbardziej chybioną inwestycją tego roku. Telefony słabe hardwarowo, system niedopracowany, firmware ułomny, kiepskie wsparcie a do tego informacje o spodziewanym upadku UIQ. W końcu w październiku wszystko stało sie jasne. SE ogłosił zamknięcie UIQ. Kilkanaście dni później z UIQ wycofała się Motorola. Zakończono prace nad prototypami telefonów oraz nad aktualizacjami softu do obecnych modeli. Posiadacze biznesowych SE zostali na lodzie, bez wsparcia i perspektyw na przyszłość.

czwartek, 25 grudnia 2008

MMS

Czy MMS jest zbędny? Fanboje iPhona, który to nie został wyposażony w obsługę tej funkcji, twierdzą, ze jak najbardziej zbędna. Ci mniej zdebilowaciali twierdzą, ze i tak się nie przyjęła, ci bardziej, ze to usługa dla dzieciaków wysyłających sobie tapetki... że od tego jest mail i MMS w ogóle jest ble.
Ci pierwsi mają nieco racji... MMS się nie przyjęło. Ale dlaczego? W końcu e-mail przez telefon, videorozmowy, czy ogólnie mobilny dostęp do internetu jest tak samo mało popularny, a jednak nikt nie kładzie na niego lagi. Winę za brak popularnosci MMS ponosi samo społeczeństwo, które jest:

a) za głupie, żeby skonfigurować sobie MMS w telefonie. No bo ręka w górę, kto ma to usługę skonfigurowaną? Część pewnie nawet nie wie, że coś tam trzeba skonfigurować, a o MMS słyszała tylko przelotnie gdzieś tam na Onecie. Nawet jeśli już ktoś to skonfiguruje, to:
b) skąpe. MMS kosztuje nico więcej niż SMS. Do niedawna buliło się za niego złotówkę, teraz jest za ok. 20 gr (zależnie od operatora i oferty). 20gr to i tak dużo, jeśli się weźmie pod uwagę, że SMS jest za np. 1 gr i z cenę jednego MMS-a można wysłać 20 SMS-ów.

A do czego ten MMS? Ja właśnie, przy okazji Świat Bożego Narodzenia, wpadłem na fajny pomysł. Zamiast wysyłać znajomym trywialne życzenia SMS-em, albo przesyłać im durnowate wierszyki, chciałem się szarpnąć i powysyłać im MMS-y. Miałem zrobić jakąś ładną graficzkę, dodać jakieś MIDI, walnąć jakieś życzenia i powysyłać stosownym osobom. Niestety - pomysł upadł, jak uświadomiłem sobie ile osób będzie w stanie takiego MMS-a odebrać i odczytać.

wtorek, 23 grudnia 2008

Wyszukiwarka Google coraz głupsza...

O tym, że Google znajdzie wszystko oprócz tego co dotyczy wpisanych słów kluczowych, to wie chyba każdy. Odkąd udostępnili opcję tłumaczenia stron WWW (ten link "Tłumaczenie strony" obok tytułu wyniku wyszukiwania), sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła.
Wpisuję słowo kluczowe i zaznaczam "Szukaj na stronach kategorii: język polski". Przynajmniej ja to rozumiem tak, że wyszukiwarka zwróci mi wyniki wyszukiwania tylko stron w języku Polskim. Trudne to to chyba nie jest... tym bardziej nie rozumiem, dlaczego w wynikach znajdują się strony np. Niemieckie, które jak wół mają nazwę domeny .de. Takie wyniki powinno się odwalić na początku.
Kolejna sprawa, klikam jakiś link z wyników, a tam tekst pisany jak przez niedorozwinięte dziecko neo.
Nokia z serii N najmniejszych słuchawki do chwili, Nokia N79 tylko squeezes pod magiczny próg 100 gramów, natomiast nadal pakowania w rodzaju funkcje, które byłoby oczekiwać, aby znaleźć się w dużo, dużo większe słuchawkę.

No do tego, że teraz mało kto przywiązuje wagę do tego co właśnie spłodził i udostępnił publicznie, to już się przyzwyczaiłem - ale to, to już jakaś przesada. Co się okazuje? Ta strona najpierw została przetłumaczona przez tłumacz Google na Polski, a dopiero później wyświetlona? No i dlaczego tak? Czy roboty Google są tak "głupie", że indeksują przetłumaczony przez usługę Google tekst? Czy może samo Google uważa swój tłumacz za idealny i wynikach "dla ułatwienia" ich wyszukiwarka podaje przetłumaczone wyniki?

Kolejna rzecz której nie rozumiem, to to, że jak dam w końcu "Szukaj w Internecie", to w wynikach znajdzie się więcej Polskich materiałów niż poprzednio... no do cholery, po to jest opcja szukania w moim języku, żebym z niej korzystał, jak chcę mieć wyniki w moim języku. Jak daję wyszukiwanie bez filtrów, to chcę mieć kolejność od najbardziej istotnych, a nie jakbym stosował filtr językowy.

Google zamiast interesować się pierdołami, zajęło by się swoją sztandarową usługą, bo to dzięki niej są rozpoznawalni i dzięki niej trzepią tyle kasy ile trzepią.

niedziela, 14 grudnia 2008

Hstoria biznesowych telefonów z Symbianem - Sony Ericssona

Historia zaczęła sie w 2000 roku - zakończyła w 2008 upadkiem platformy UIQ. Teraz nowe biznesowe telefony będą pracować na Windows Mobile i nosić oznaczenie X (zamiast p jak do tej pory).

Biznesowa oferta SE zaczęła się w grudniu 2000r, gdy do sklepów trafił Ericsson R380.

Telefon miał wymiary 50 x 130 x 26 i ważył 164 gramy. System operacyjny, to Symbian w wersji 5.1. Żaden inny telefon nie pracował pod kontrolą tej wersji systemu. Z nowszymi modelami, łączyła go odchylana klapka z klawiaturą, oraz dotykowy ekran.
Pamięć RAM wynosiła 2 MB, a pamięć ROM 4, z czego dla użytkownika dostępne było ok 1,2 MB. 3,5" ekran o rozdzielczości 120x360 był oczywiscie czarno-biały. Telefon komunikował się z innymi urządzeniami za pomocą portu podczerwieni, oraz portu szeregowego. Litowo-polimerowa bateria miała pojemność 960 mAh.
W październiku następnego roku, pojawił się następca oznaczony jako R380e. Różnił się możliwością podłaczenia via USB, oraz zwiększoną do 1200 mAh baterią.

Prawdziwa sensacja powstała w lutym 2003, kiedy to Sony Ericsson zaprezentował pierwszy oparty na platformie UIQ telefon, czyli Sony Ericsson p800. Był to na owe czasy jeden z najbardziej zaawansowanych telefonów na świecie.


Wymiary: 59 x 115 x 26 mm i waga 158 g sprawiały, że telefon był niewiele większy od znacznie mniej funkcjonalnych, konkurencyjnych modeli Nokii.
Telefonem sterował Symbian OS w wersji 7.0 oparty na platformie UIQ v2. Pod maską siedział Philips Nexperia PNX4000 taktowany częstotliwością 156 MHz. Wielkość pamięci RAM wynosiła 16 MB, natomiast ROM 28 z czego 12 MB do dyspozycji użytkownika.
Wyświetlacz miał 3" przekątnej i rozdzielczość 208x320. Był w stanie wyświetlić 4096 kolorów.
Telefon posiadał odtwarzacz MP3 stereo i złącze Jack 2,5 mm. Posiadał obsługę kart pamięci Memory Stick. Z innymi narzędziami wymieniał dane za pośrednictwem, USB, bluetooth, IRDA i portu szeregowego.
Użytkownik miał do dyspozycji aparat mogący wykonywać zdjęcia w rozdzielczości VGA.
Litowo-polimerowa bateria miała pojemność 1000 mAh.

Następca p800 pojawił się 11 miesięcy później. Był to model Sony Ericsson p900.

Telefon posiadał tą samą wersję systemu operacyjnego, jednak oparty był na nieco nowszej platformie UIQ w wersji 2.1.
Procesor był ten sam co w poprzedniku. Było tyle samo pamięci RAM, jedynie pamięć ROM zwiększono do 48 MB (23 MB do dyspozycji użytkownika).
Tych samych parametrów wielkościowych wyświetlacz co wcześniej, był w stanie wyświetlić 65 536 kolorów.
Zastosowano pojemniejszą baterię 1260 mAh i to w zasadzie wszystkie różnice pomiędzy p900 a p800. Wielkość telefonu to 57 x 115 x 23 mm, waga 140 g.

Po 9 miesiącach, w październiku 2004 roku, zdecydowano się wprowadzić kolejny model, czyli Sony Ericsson p910.

Poza wymiarami, 57 x 115 x 25 mm i wagą 155 g, telefon wprowadził kilka zmian. M.in. zwiększono pamięć RAM do 32 MB a wyświetlacz był w stanie odtworzyć 262 144 kolorów. Dodano klawiaturę qwerty, która znajdowała się po wewnętrznej stronie klapki. Zmniejszona została pojemność baterii do 1000 mAh.

Kolejne nowości, przyszły dopiero w 2006 roku. Bezpośrednim następcą p910, okazał się być zaprezentowany w sierpniu 2006 roku telefon Sony Ericsson p990.


Telefon w żadnym wypadku nie był rewolucją, chociaż nie można powiedzieć, zeby jakoś odstawał na niekorzyść od produktów konkurencji.
Zastosowano w nim Symbian OS w wersji 9.1, a telefon oparty był na platformie UIQ v3.0. Zmieniono wreszcie procesor na nieco wydajniejszy Philips Nexperia PNX4008, taktowany częstotliwością 208 MHz (był tez akcelerator graficzny). Pamięć RAM, miała pojemność 64 MB, natomiast pamięć ROM 128 (z czego ok. 60 MB przeznaczone dla użytkownika). Wyświetlacz został zmniejszony do wielkości 2,8", za to wzrosła jego rozdzielczość (240 x 320 pix). Zrezygnowano z oddzielnego gniazda słuchawkowego na rzecz pojedynczego gniazda "wszystko w jednym". W tym modelu zmniejszono też funkcjonalnosć pokrętła jog-dial. Tym razem miał 3 zamiast 5 ruchów. Telefon miał stałą klawiaturę qwerty, umieszczoną pod wyświetlaczem (normalnie, zasłonięta klapką z klawiaturą numeryczną).
Telefon oprócz obsługi UMTS, posiadał wsparcie dla WiFi i Bluetooth 2.0. Na stanie znalazło sie również radio FM oraz aparat foto o rozdzielczości 2 Mpix, z diodą doświetlającą i trybem makro. Bateria zależnie od egzemplarza, miała nawet do 1120 mAh. Telefon miał wymiary 54 x 114 x 25 mm i ważył 155 g.

Równolegle na runku pojawiły się dwa inne modele z UIQ. Był to zaprezentowany w lutym 2006 muzyczny Sony Ericsson w950 oraz w czerwcu Sony Ericsson M600.

Platforma sprzętowa była identyczna. W950 nie posiadał obsługi kart pamięci, miał za to wbudowaną 4 GB pamięć zewnętrzną. Telefony z zewnątrz, różniły się przede wszystkim klawiaturą. W950 miał klawiaturę numeryczną a m600 tzw. dual-function. Wyświetlacze zostały jeszcze bardziej pomniejszone - tym razem do wartości 2,6". Telefony nie posiadały ani WiFi, ani aparatu.

W czerwcu 2007, pojawil sie rzekomy następca p990, model Sony Ericsson p1. Nie wiem skąd pomysł, że to następca p990, bo mi bardziej kojarzy się z następcą m600.

Telefon w zasadzie wiele nie wniósł i już w czasie premiery nie zachwycał praktycznie niczym.
Ten sam system, ten sam procesor, ta sama platforma. Zwiększono pamięć RAM do 128 MB, co rozwiązało większość problemów spotykanych u poprzednika. Wzrosła tez pamięć ROM - ze 128 do 256 MB (ok. 160 MB dostępne dla użytkownika).
Wyświetlacz zastosowano z modeli w950/m600 (czyli mniejszy o 0,2"). Telefon obsługiwał nowsze karty pamięci MS Micro a aparat miał zwiększoną do 3 Mpix rozdzielczość.
P1 byl rozprowadzany na niektórych rynkach razem z zewnętrznym modułem GPS. Miało to pewnie być odpowiedzią, na wbudowane moduły w telefonach Nokii.
Dzięki zmniejszeniu wyświetlacza, zmniejszyły sie wymiary telefonu. Mierzył on teraz
55 x 106 x 15 mm i ważył 124 g.

W grudniu tego samego roku, pokazał się następca w950, model Sony Ericsson w960.


Technicznie było to to samo co SE p1. Nie obsługiwał kart pamięci, oferując za to 8 GB pamięci wbudowanej. Telefon nie miał tez portu podczerwieni.

W 2008 roku, zaprezentowano dwa kolejne modele, które w zasadzie w żaden sposób nie nawiązywały do poprzedników. Były to pokazany w maju model Sony Ericsson G700, oraz zaprezentowany miesiąc później, lepiej wyposażony Sony Ericsson G900.

Były to kolejne odgrzewane kotlety, oparte na platformie UIQ v3 z systemem operacyjnym Symbian 9.1. Procesory, wielkość RAM i ROM była dokładnie taka sama jak w p1.
Wyświetlacze zmniejszono jeszcze bardziej, do wielkości 2,4", co było już znaczną przesadą!
Model G700 nie miał WiFi i miał mniejszy niż G900 aparat (3 Mpix w G700 i 5 Mpix w G900). Oba telefony miały identyczne wymiary 49 x 106 x 13 mm i ważyły 99 g.

I na tych dwóch powyższych modelach skończyła się era UIQ i Symbianów w Sony Ericssonach. Przed ogłoszeniem zamknięcia UIQ, mówiło się jeszcze od dwóch prototypach. Były to: Sony Ericsson p51 (paris) i Sony Ericsson G702 (beibei).
P5i miał być następcą SE p1. Był to slider, z klawiaturą dual-function (taką jak w p1 i m600). G702 to jakby nawiązujący do serii l'amour Nokii, brzydal z numeryczną klawiaturą.
Oba telefony pracować miały pod kontrolą Symbian OS 9.3 na nowszej platformie UIQ 3.3. Z niektórych źródeł wynika, że procesor, RAM i ROM miały być identyczne jak w p1. P5i miał mieć wyświetlacz 2,6" a G702 2,6". Oba telefony miały mieć wbudowany odbiornik GPS. P5i miał mieć aparat 5 Mpix a G702 3 Mpix.
Po informacji o zamknięciu platformy UIQ, prace nad oboma telefonami zostały porzucone.
Przed p5i i G702 było jeszcze coś, ale bardzo rzadko się o nim mówiło. Nie znam nawet oznaczenia modelu. Miał to być jakiś slider...

Ogólnie o proto z SE mówiło się wiele. Niektóre plotki są tak wydumane, ze aż śmieszne. W mojej opinii - chyba lepiej dla SE, że nie wypościł tych modeli. Ile w końcu można kombinować na niemal tych samych podzespołach, zmieniając tylko obudowę i pakując kolejne megapiksele w matrycę aparatu?! Znacznie lepiej rokuje na przyszłość współpraca z HTC i budowanie telefonów opartych na systemie Windows Mobile.
UIQ zachwyciło tylko raz - w momencie premiery SE p800. Każdy kolejny model, to było tylko pudrowanie przestarzałej konstrukcji, tak żeby jako tako wyglądała jeszcze pomiędzy modelami konkurencji.

sobota, 13 grudnia 2008

Niszczycielskie pendrive

Wirus? A co to jest? Aaa... to takie wredne oprogramowanie z czasów, gdy pliki wymieniało się za pomocą dyskietek.
Tak to właśnie teraz wygląda. Problemem nie są same infekcje, bo usuwa się je w 5 minut. Problemem jest fakt, że po epoce bezpiecznych (bo nie umożliwiały bezpośredniej infekcji) płyt CD, czujność użytkowników została uśpiona. Teraz nastała epoka pendrvów, które są tak samo dobrymi nośnikami syfu jak kiedyś dyskietki - i historia zatoczyła koło. Do tego namieszali tzw. PRO, wyśmiewając konieczność używania antywirusa. Użytkownik czuje się bezpieczny i nawet nie wie, że zwykłe podłączenie trefnego pendrive do gniazda USB, może doprowadzić do zainfekowania systemu. Zwykle nieświadomi tego co się stało, jedyny sposób rozwiązania widzą w przeinstalowaniu systemu.
Na długo to nie starcza, bo ich komputer nadal jest nosicielem (chyba, ze sformatują wszystkie partycje) a problem może powrócić po ponownym skorzystaniu z pamieci wymiennej.

Właściwie każde moje skorzystanie z pendrive poza moim komputerem, skukuje jego zainfekowaniem. Na szczęście bardzo łatwo mozna się z tym uporać i co najważniejsze, zabezpieczyć sie na przyszłość.
Wszystko co należy wiedzieć na ten temat, spisane zostało w tym miejscu. Dla tych, którzy nie chcą przebijać się przez tamten opis - fomra nieco skrócona:
1. Infekcja roznosi się dzieki funkcji autoodtwarzania, obecnej w systemie Windows.
2. Zainfekowany komputer, przenosi na media przenośne, odpowiednio spreparowany plik autoruns.inf oraz pakiet różnych innych trojanów czy wirusów.
3. Użycie zainfekowanego medium na komputerze z systmem Windows, dzieki opcji autoodtwarzania i plikowi autoruns.inf, kopiuje zwykle trefną zawartość pendrive na dysk komputera (często na wszystkie partycje) - która zostaje wykonana.
4. System zostaje zainfekowany a komputer staje sie nosicielem.

W przypadku zauważenia u siebie problemów, zwykle wystarcza użyć narzędzia ComboFix. Nie jest to zabawka, więc przed użyciem radzę zapoznać się z tym tematem.

Najlepszą formą przeciwdzialania, jest wyłączyć opcje autoodtwarzania. Samo odhaczenie opcji w Panelu Sterowania nie wystarczy. W takim wypadku, po prostu nie wyświetli się okno z pytaniem o akcję. Należy całkowicie wyłączyć tą opcję:

Dla Windows 2000 / XP Pro / 2003:

1. Kliknij przycisk Start, kliknij polecenie Uruchom, wpisz polecenie Gpedit.msc w polu Otwórz, a następnie kliknij przycisk OK.
2. Pod pozycją Konfiguracja komputera rozwiń węzeł Szablony administracyjne, a następnie kliknij pozycję System.
3. W okienku Ustawienia kliknij prawym przyciskiem myszy pozycję Wyłącz funkcję Autoodtwarzanie, a następnie kliknij polecenie Właściwości.

Uwaga W systemie Windows 2000 to ustawienie zasad ma nazwę Wyłącz autoodtwarzanie.
4. Kliknij opcję Włączone, a następnie w polu Wyłącz autoodtwarzanie na wybierz pozycję Wszystkie dyski, aby wyłączyć funkcję autouruchamiania na wszystkich dyskach.
5. Kliknij przycisk OK, aby zamknąć okno dialogowe Właściwości: Wyłącz funkcję Autoodtwarzanie.
6. Ponownie uruchom komputer.
Dla Windows Vista:
1. Kliknij przycisk StartPrzycisk Start, wpisz Gpedit.msc w polu Rozpocznij wyszukiwanie, a następnie naciśnij klawisz ENTER.
Kontrola konta użytkownika — zgoda na uruchomienie programu Jeśli zostanie wyświetlony monit o hasło administratora lub potwierdzenie, wpisz hasło lub kliknij przycisk Zezwalaj.
2. W obszarze Konfiguracja komputera rozwiń węzeł Szablony administracyjne, rozwiń węzeł Składniki systemu Windows, a następnie kliknij pozycję Zasady autoodtwarzania.
3. W okienku Szczegóły kliknij dwukrotnie pozycję Wyłącz funkcję Autoodtwarzanie.
4. Kliknij opcję Włączone, a następnie w polu Wyłącz autoodtwarzanie na wybierz pozycję Wszystkie dyski, aby wyłączyć funkcję autouruchamiania na wszystkich dyskach.
5. Ponownie uruchom komputer.
Wersje Home Visty i XP-eka nie mają konsoli gpedit. Tam wyłączamy przez edycję rejestru:
1. Kliknij przycisk Start, kliknij polecenie Uruchom, wpisz tekst regedit w polu Otwórz, a następnie naciśnij klawisz ENTER.
2. Zlokalizuj i kliknij następujący klucz rejestru:
HKEY_LOCAL_MACHINE\System\CurrentControlSet\Services\CDRom
3. Aby wyłączyć automatyczne uruchamianie dysków CD, zmień wartość klucza Autorun na 0 (zero).
4. Ponownie uruchom komputer.
Teraz podpięcie zainfekowanego pendrive nie spowoduje przeniesienia infekcji na komputer. System po prostu nic z nim nie będzie robił. W takim wypadku, wystarczy po prostu (po uaktywnieniu opcji pokazywania ukrytych plików), usunąć plik autoruns.inf oraz wszystkie inne pliki, które nie zostały wgrane przez użytkownika.
Zalecam utworzyć na root-cie pendriva folder i tam przechowywać pliki. Wtedy łatwiej będzie zlokazlizować niewłaściwe pliki i je usunąć.

piątek, 12 grudnia 2008

Historia Communicatorów Nokii

Seria Communicator to najbardziej zaawansowane telefony biznesowe Nokii. Od zawsze były to modele o konstrukcji clamshell, mieszczące pod klapka duży wyświetlacz i klawiaturę qwerty.

Pierwszy Communicator, pojawił się w sierpniu 1996 roku. Było oznaczony jako Nokia 9000.

Telefon miał wymiary prawdziwej cegły. 17 cm wysokości, ponad 6 szerokości i prawie 4 głębokości. Ważył do tego niespełna 400 g. Pracował pod kontrolą systemu operacyjnego GeoWorks. Procesor to taktowany częstotliwością 24 MHz Intel 386EX. Telefon posiadał 4 MB pamięci RAM, oraz 4 MB pamięci wewnętrznej, z czego ok 2 MB przeznaczone było dla użytkownika.
Wewnętrzny wyświetlacz miał rozdzielczość 640 x 200 pix przy przekątnej wynoszącej 4,5". Zewnętrzny oferował rozdzielczość 50 x 38 pix. Oba wyświetlacze były czarno-białe.
Komunikację z komputerem zapewniał port podczerwieni, oraz port szeregowy. Litowo-jonowa bateria miała pojemność 800 mAh.
W październiku następnego roku, pojawił się model 9000i, ale nie wiem czym różnił się od wcześniejszego modelu.

We wrześniu 1998 roku, światło dzienne ujrzał model Nokia 9110.


Był już nieco bardziej przystępnych rozmiarów: 158 x 56 x 27 mm i 253 g.
Komórka pracowała pod kontrolą tego samego systemu co jej poprzednik, za to zmienił się procesor. Tym razem pod maską siedział 33 MHz AMD Élan SC450. Wielkość pamięci RAM a także pamięci o wewnętrznej się nie zmieniła. Wewnętrzny wyświetlacz był ten sam co w modelu 9000, natomiast zewnętrzny został powiększony (80 x 48 pix i 1,3"). W tym modelu, zastosowano już slot na karty pamięci MMC. Pojemność baterii została zwiększona o 200 mAh i wynosiła 1000 mAh.
4 miesiące później, powstał model 9110i. niestety w tym przypadku też nie wiem co wnosił nowego.

Serię Communicator rozsławił dopiero wprowadzony na rynek w lipcu 2001 roku model Nokia 9210.



Był to pierwszy Communicator pracujący pod kontrolą systemu operacyjnego Symbian w wersji 6.0. Była to pierwsza wersja platformy series 80. Zastosowany procesor, to 52 MHz ARM 920T. Telefon posiadał 8 MB pamięci RAM oraz 16 MB pamięć wewnętrzną, z której do dyspozycji użytkownika było 2 MB. Pod klapką znalazł się kolorowy (4096 kolorów) wyświetlacz TFT o rozdzielczości i przekątnej identycznej jak w poprzednikach. Z przodu montowany był czarno-biały wyświetlacz 1,3" o rozdzielczości 84 x 48 pix.
Bateria rozrosła się do 1300 mAh, a sam telefon miał wymiary: 158 x 56 x 26 mm i ważył 244 g.
W maju 2002 roku na rynek trafił 9210i. Różnił się wielkością pamięci wewnętrznej (32 MB z czego do dyspozycji 16 MB).

Następca 9210 pojawił się w 2005 roku. Właściwie to było ich dwóch: w lutym pojawiła się większa Nokia 9500 a 3 miesiące później, nieco bardziej kompaktowa Nokia 9300.

Nokia 9500 posiadała wymiary 148 x 56 x 23 mm i ważyła 222 g.


Pracowała pod kontrolą Symbian OS w wersji 7.0 na nowszej platformie series 80 v2. Za obliczenia odpowiadał 150 MHz procesor TI OMAP 1510. Telefon posiadał 64 MB RAM oraz 128 MB pamięci wewnętrznej (ok. 80 do dyspozycji właściciela). Wewnątrz znajdował się wyświetlacz 4,5" 640 x 200, będący w stanie wyświetlić 65 536 kolorów. Na zewnątrz znajdował się 1,5" wyświetlacz o rozdzielczości 128 x 128 (też 65 k kolorów).
Telefon miał odtwarzacz MP3, port USB, port szeregowy, IRDA, Bluetooth, oraz WiFi 802.11 b. Z tyłu znajdował się aparat foto, wykonujący zdjęcia w rozdzielczości VGA. Swojego czasu, była to najlepsza "V-ka" w telefonach komórkowych.
Bateria miała pojemność 1500 mAh.

Model 9300, był z założenia telefonem tańszym i mniejszym.


Mierzył "zaledwie" 132 x 51 x 21 mm i ważył 167 g. Procesor i pamięć była identyczna jak w 9500. 9300 miała mniejszy o 0.4" wyświetlacz (rozdzielczość taka sama). Telefon nie posiadał WiFi i miał małą, 970 mAh baterię.
W marcu 2006 wprowadzono model 9300i. Różnił się obecnością WiFi, oraz większą (1100 mAh) baterią.

Nokia 9300i, była ostatnim modelem opartym o platformę series 80. Najnowszy communicator, Nokia E90, jest już oparta na popularnej platformie s60.


Najnowszy komunikator pojawił się w salonach w czerwcu 2007 roku.
Pracuje pod kontrolą Symbian OS w wersji 9.2 z dodatkiem FP1. Zastosowany procesor, to 332 MHz TI OMAP 2420, dzięki któremu e90 była swojego czasu jednym z najwydajniejszych telefonów z Symbianem. Użytkownik ma do dyspozycji 136 MB pamięci, z 256 MB pojemności całkowitej, oraz 128 MB RAM. Wyświetlacz zmalał jeszcze bardziej, do wielkości 3,9", za to wzrosła jego rozdzielczość (800 x 352). Z przodu zastosowano 2" LCD o rozdzielczości 240 x 320 pix. Oba wyświetlacze są w stanie odwzorować 16 777 216 kolorów.
Audio to dwa głośniki stereo, a słuchawki można podłączyć za pomocą gniazda mini Jack.
Karty pamięci do microSD a WiFi obsługuje standard 802.11 b i g. Do tego oczywiście nawigacja GPS i dwie kamery. Tylna wykonuje zdjęcia w rozdzielczości 3.15 Mpix, nagrywa filmy w rozdzielczości VGA (30 fps), jest wyposażona w Auto Focus i diody doświetlające. Przednia do wideorozmów, ma 352 x 288 pixeli.
Litowo-polimerowa bateria ma 1500 mAh pojemności a sam telefon wymiary 132 x 57 x 20 mm i wagę 210 gram.

czwartek, 11 grudnia 2008

Co dalej z Symbianem?

No bo jeszcze pare miesięcy temu wierzyłem, że będą dwie platformy:
  • s60 - czyli klasyczne telefony,
  • s60 touch - czyli telefony z dotykowym wyświetlaczem.
Teraz coś jest nie tak. Nokia zaprezentowała niedawno N97, który obok 5800 jest kolejnym modelem pracującym pod kontrolą Symbian 9 s60 v5. Najnowsze klasyczne komórki mają Symbian s60 v3. Do tej pory numerek wersji zmieniał się wraz z wersją symbiana:
  • Symbian 6 - s60 v1,
  • Symbian 7 i 8 - s60 v2,
  • Symbian 9 - s60 v3.
Teraz coś się zmieniło. Zastanawiam się jaką drobę obierze Symbian:
  • wszystkie telefony będą miały dotykowy ekran, lub s60 v5 podzieli się na takie bez i z dotykowym ekranem,
  • s60 v3 będzie rozwijana równolegle do s60 v5. V3 będzie dla telefonów bez dotyku, a v5 dla telefonów z.
Tylko co z numerami wersji, jak wyjdzie Symbian 10? A może nie wyjdzie?

niedziela, 7 grudnia 2008

Kaspersy 2009 i BSOD na Vista

Problem dotyczy komputera z następującą konfiguracją softwarową:
  • Windows Vista Business 32-bit
  • Kaspersky Anti-Virus 2009
  • Comodo Firewall Pro 3

Objawy:
Pojawianie się losowo "niebieskich ekranów" (BSOD). Kod błędu 100000D1 (co wskazuje na problemy ze sterownikiem) a pozostałe parametry różne za każdym razem.
Za każdym razem, jako źródło problemu wskazywany jest plik klim6.sys.

Plik klim6.sys jest sterownikiem Kaspersky Anti-Virus NDIS Filter, służącym do przechwytywania pakietów sieciowych.
Artykuł na ten temat ze strony support.kaspersky.com.

Z artykułu można wyczytać między innymi:
Nie jest zalecane wyłączanie sterownika Kaspersky Anti-Virus NDIS Filter poprzez usunięcie zaznaczenia z odpowiedniego pola w oknie Właściwości: Połączenie lokalne . Wynikiem działania nowego trybu sterownika NDIS Filter może być nieprawidłowe funkcjonowanie całego systemu operacyjnego (na przykład, może pojawić się “ niebieski ekran”).
W naszym przypadku jednak sterownik zainstalowany jest i działa prawidłowo, a błędy STOP pojawiają się kilka razy dziennie.

Rozwiązanie:
Najprostsze z najprostszych - odinstalować sterownik Kaspersky Anti-Virus NDIS Filter.

Wchodzimy we właściwości połączenia sieciowego:
PKM ma na ikonie aktywnego połączenia sieciowego -> Centrum sieci i udostępniania
lub przez panel sterowania
Menu start -> Panel sterowania -> Centrum sieci i udostępniania

Klikamy: Wyświetl stan

W nowym oknie klikamy przycisk: Właściwości

Zaznaczamy Kaspersky Anti-Virus NDIS Filter i klikamy "odinstaluj".

Po pomyślnym odinstalowaniu, należy jeszcze usunąć z autostartu wpis ze sterownikiem klim6.sys.
Pobieramy program Autoruns. Rozpakowujemy i uruchamiamy plik autoruns.exe.
Na liście odnajdujemy wpis klim6.sys i go "odptaszkowujemy":

Na koniec pozostaje ponownie uruchomić komputer.

sobota, 6 grudnia 2008

Orange spam

Się okazuje, że da radę wyłączyć reklamy w Orange. Znaczy niby się da, bo słyszałem, że reklamy wracają, ale wolę sam się przekonać.

Wkurwiony którymś tam już SMS-em z rzędu, dodzwoniłem się pod koniec października do BOK Orange. Tam jakaś panienka, poinformowała mnie, że "SMS-y marketingowe" owszem, wyłączyć się da, ale tylko te pochodzące od ich "partnerów". Tych od Orange się nie da, bo są one jednym z warunków korzystania z programu Profit.

Zauważyłem, ze przez 3 lata uczestnictwa w programie, namachałem ledwo na doładowanie 50 zł. Zatem skorzystałem i postanowiłem zrezygnować z uczestnictwa w programie. Niestety okazało się, że muszę złożyć pisemną rezygnację i dostarczyć osobiście do jednego z salonów firmowych. Tak też zrobiłem.
Tego samego dnia zostałem wykreślony z programu, o czym przekonałem się przy okazji korzystania z orange-online.

Z tydzień później, dostałem SMS-a marketingowego od Orange... nie marnując czasu, zadzwoniłem po raz kolejny do BOK-u. Niezbyt zorientowany koleś, powiedział, ze nie wie co jest, ze mam wyłączone ale jeszcze raz wyśle jakąs tam dyspozycję.
Jak później doczytałem, Orange planuje SMS-y na tydzień przed, czyli robienie dymu z tamtym nie miało sensu.

I rzeczywiście. Minęło 1,5 miesiąca i spamu nie ma. Z tydzień temu dostałem pisemne potwierdzenie wykreślenia mnie z programu.
Ciekawe czy długo wytrzymają. Akurat zbliżają się święta i co roku o tej porze dostawałem więcej spamu niż SMS-ów z życzeniami od znajomych. Zobaczymy jak będzie tym razem.

piątek, 5 grudnia 2008

Z cyklu świąteczne badziewie...

"Nienawidzę takiej szmiry"! Co święta, to jakiś "utalentowany" musi uraczyć wszystkich swoją świąteczną piosenką albo chociaż kolędami w interpretacji własnego zespołu czy samego siebie.
Tania komercha, która ma naciągnąć na kupno nowej płyty, kojarzy mi się z kandydatem na prezydenta fotografującym się w towarzystwie rolników, czy innymi przedwyborczymi dobrodziejami.

Ale do rzeczy. Od jakiegoś czasu, w radio katują ucho zespołem Feel i piosenką "Gdy wigilia jest". Jak słyszę takie badziewie, to aż się wigilii odechciewa. Disco Polo i to w latach największego kryzysu, nie zeszło do poziomu chały prezentowanej przez ten zespół - tą piosenką. Pedalski głos, nuta z taniego aranżera wokalistycznego i teksty jakby bredzone przez 2 letnie dziecko... pewnie jeszcze nosi białe skarpety do mokasynów.

Dobra - idę włączyć radio, może już skończyli.


środa, 3 grudnia 2008

Jak zarabiają debile

Mowa tu o ludziach tak przedsiębiorczych, że nie potrafią zarabiać nawet na sprzedaży waty cukrowej. Zwykle bezrobotni, zadłużeni, bez grosza przy dupie... najczęściej inteligencją nie grzeszą. Tak - to ci sami którzy marnują pół dnia w kolejce przed kolekturą totalizatora sportowego, przy okazji każdej kumulacji. To ci sami, którzy odbierając telefon mówią "RMF FM moja i twoja muzyka", zadłużają się u Providenta czy dają się zrobić w balona na pożyczce argentyńskiej. Tacy ludzie występują często w teleturniejach, obnażając tam swoją kompletną ignorancję. Dzisiaj kumpel podesłał mi link do filmu:



Proste pytania, na które odpowiedź zna nawet dziecko z 2 klasy podstawówki, są w stanie zablokować takiemu kolesiowi drogą do wygranej. I tak widzimy debili, którzy nie wiedzą które zwierze nie ma rogów, ile listków ma czterolistna koniczynka, czy twierdzą, że Hannibal ze swoją armią, poruszał się na lamach.

Gdzie są czasy teleturniejów w stylu "Wielka gra"? Wtedy można było wygrać 5 000 jak się znało biografię Chopina. A pytania były w stylu: "jakiego koloru skarpety, nałożył Chopin w czasie wigilii 1839 r" były na porządku dziennym. Teraz odpowiadając na pytanie "Jak ma na imię Lech Wałęsa" można zgarnąć 1 000 000 zł.

Najgorsze jest to, że większość milionerów, w ciągu paru lat wraca do punktu wyjścia. Jak już powąchają grubszą kasę, to zaczynają wydawać na pierdoły... drogi samochód, wycieczki, sprzęt RTV, imprezy. Po milionie zostaje tylko pamiątkowy kupon, albo nagranie z "Milionerów", a milioner znów widywany jest w kolejkach do pośredniaka lub częściej przed budkami z napisem LOTTO.