Na światłach przed skrzyżowaniem, wśród innych samochodów czekających na zmianę, stoi Porsche Cayenne z przyciemnianymi szybami. Sygnalizacja daje zielone, kierowca Porsche przetrzymuje resztę, następnie wciska gaz w podłogę, zostawia po sobie dym śmierdzący palącą się gumą. Po 6 sekundach, mając już ponad setkę na zegarze, wyprzedza wszystkich slalomem, daje kierunkowskaz w prawo, ostro zwalnia przed wjazdem na stację tankowania LPG. Zajeżdża pod dystrybutor i ustawia się w kolejce za Polonezem Truckiem.
Z Porsche wysiada nażelowany koleś w dresie i ciemnych okularach. Przez otwarte drzwi dudni muzyka techno. Ten w oczekiwaniu na swoją kolej wykonuje rozmowę telefoniczną ze swojego iPhone, krzycząc na całą stację, coś o swoich trzystu bańkach. Polonez odjeżdża, ten tankuje LPG za 20 zł, płaci, odpala, rusza z piskiem w miasto.
W takich sytuacjach zawsze sobie myślę: kurwa, debil zagazował Porsche… No bo uważam, że to z deka profanacja. Przecież takie samochody kupuje się do 100% lansu, a nie do tego, żeby na nich oszczędzać. Gaz jest dobry dla tego, kto wybiera sobie “złoty środek”. Auto które ma być funkcjonalne, pożyteczne, tanie w eksploatacji i niepsujące się. LPG jest dobre do auta do pracy. Ale kupować auto mega premium i pakować tam instalacja dla mega oszczędnych?
W takiej sytuacji natychmiast zostaję zasypany opiniami, że chuja się znam, bo facet po prostu zaoszczędza. Zaraz ktoś kto na co dzień jeździ Bentleyem z LPG, opowie mi ile dziesiątek tysięcy zł zaoszczędza rocznie na instalacji LPG. Że tylko głupi nie oszczędza jeśli ma taką możliwość, a montaż LPG to ogromna oszczędność! Niby fakt. Tylko gdybym ja chciał na siłę oszczędzać, to zamiast Porsche kupiłbym sobie Hyundaia Santa Fe, który nowy w wersji mega wypas kosztuje 170 000 zł – zaoszczędzając na tym ponad 300 000 zł. To dopiero oszczędność, którą taki właściciel zagazowanego Porsche osiągnie (nie wliczając ceny instalacji) po 15 latach eksploatacji. Ktoś powie, że Hyundai to wstyd? IMO nie mniejszy niż Porsche pod dystrybutorem z LPG. I chuj mnie obchodzą Niemcy czy Francuzi którzy też tak podobno robią. Wiocha to wiocha, bez względu na to kto ją robi. Albo oszczędzasz, albo szpanujesz. Jeśli szpanujesz oszczędnie, to robisz wiochę, bo tego nie da się połączyć.
Ale wracając do właściciela Porsche. Retorycznym pytanie: czy jeśli oszczędza na paliwie, to będzie oszczędzał też na całej reszcie? Oczywiście, że będzie! Za chwilę trzeba będzie wymienić klocki i tarcze hamulcowe. Czy zrobi to w ASO na oryginalnych częściach? Ależ skąd. Kupi chińskie, o 90% tańsze zastępniki, a Pan Miecio w stodole mu to złoży do kupy. Olej? Oczywiście z Tesco, ten najtańszy. Filtry? Także chińskie zamienniki. Opony? Na pewno nie 21” Michelin, tylko raczej coś o skośnookim brzmieniu w cenie 5 razy niższej. Wszystko w dumie i chwale, bo przecież zaoszczędził. Wszystko z czym da się jeździć, naprawiane za pomocą taśmy klejącej i kleju, bo nie stać na wymianę na nowe. Po odpaleniu silnika świeci się kontrolka ABS i ciśnienia oleju, połowa żarówek wewnątrz przepalona, rozbity wyświetlacz o nawigacji, skóra na siedzisku fotela rozerwana, dywaniki poplamione, połowa gadżetów nie działa – ale tego z zewnątrz nie widać. Zacznie być widać, dopiero jak rdza zacznie wyłazić po niefachowo wykonanych naprawach blacharskich. Bo przecież likwidacja drobnego otarcia czy wgięcia w ASO jest taka droga. Dlatego zaliczony słupek przy parkowaniu pod Tesco, był równoznaczny z zakupem zamiennika tylnej lampy, atrapy tylnego zderzaka z laminatu na Allegro i połączenia tego w całość z samochodem w stodole u Pana Mietka. Trochę szpachelki, farba w sprayu i jak nowe.
A tak tego typu auto wygląda po kilku latach użytkowania. Zapewne ten Mercedes CL 600 z linkowanego wpisu, kupiony został także przez osobę, której nie było stać na ten samochód. Zastawił rodzinę, ale kupił mesia w “szejsecie”, który przecież jak się zagazuje, to nie będzie taki drogi. A mina sąsiadów bezcenna, chociaż pewnie nie raz śmieli się, gdy właściciel owego Mercedesa doczepiał przyczepkę ze złomem do haka umieszczonego z tyłu. Potem pierwsze konieczne naprawy, mała stłuczka, żona potrąciła słupek i ze szpanerskiej fury, robi się szrot, który gdybym miał wybierać – ten lub dobrze utrzymany Polonez z tamtego okresu, zdecydowanie za mniej obciachowego uznałbym Poloneza.
Dobry, ekonomiczny i nieobciachowy samochód, to ten na który was stać. Który jesteście w stanie utrzymać w odpowiedniej formie. Który jest czysty, zadbany i wykorzystywany zgodnie z przeznaczeniem. I tego warto się trzymać, zamiast leczyć swoje kompleksy kupnem auta na które was nie stać. Bo to przecież każdy widzi i z tego się śmieje. Z drugiej strony, wolę być wyśmiewany w słabym aucie za 25 000 zł, niż w dobrym aucie za 500 000 zł, jednocześnie wmawiając sobie, że na pewno przez zazdrość. Skoro na jedno wychodzi, to po co przepłacać?! I zaoszczędza się (w tym przypadku 475 000 zł).
Gdzieś było, na jakimś bashu. A pointa była taka: 300 koni w gazie? A co Ty organizujesz, holocaust?
OdpowiedzUsuńNie wierzę, że ludzie montują gaz w Porsche :D
OdpowiedzUsuńMontują, montują i jeszcze są z tego dumni.
OdpowiedzUsuńPorsche Cayenne Turbo: http://tylik.com.pl/rodzyn/r1045/r1045_c.htm
BMW M5: http://tylik.com.pl/rodzyn/r1045/r1045_b.htm
Mercedes S500 Lang: http://tylik.com.pl/rodzyn/r0946/
Jeep Commander: http://otomoto.pl/jeep-commander-lpg-brazowa-skora-C19018876.html
Lincoln Navigator: http://otomoto.pl/lincoln-navigator-23-vat-auto-w-kraju-ideal-C17930428.html
Chevrolet Corvette: http://otomoto.pl/chevrolet-corvette-sliczna-i-szybka-6-2-motor-C22233050.html
Hummer H2: http://otomoto.pl/hummer-h2-pelne-wyposazenie-C20197445.html
Kolejna Cayenne, tym razem S: http://otomoto.pl/porsche-cayenne-s-C20524992.html
Mercedes SL 500 AMG!!!!!!!: http://allegro.pl/merc-sl500-g-amg-czarny-super-stan-abc-lodzkie-i2019387056.html