Zanim jeszcze stałem się posiadaczem samochodu, zrobiłem wywiad na temat “gdzie tankować samochód”. W końcu o kiepskiej jakości paliwa słyszy się dużo, a DTI do czegoś zobowiązuje. Rad tyle, ilu zapytanych.
Przede wszystkim, unikaj prywatnych stacji.
Nie wiadomo skąd biorą paliwo i jest duża szansa, że dolewają jakiegoś gówna. Tylko problem w tym, że paliwo na stacjach prywatnych jest zwykle nawet o 20 groszy tańsze niż w sieciówkach. Moje wątpliwości powstały też po tym, kiedy zobaczyłem, jak cysterna Orlenu wyjeżdża z wypasionej stacji BP i wjeżdża na małą stację prywatną.
Po rozmowie z kilkoma benzyniarzami, dowiedziałem się, że dolewki raczej nie wchodzą w grę. Silniki są coraz bardziej wrażliwe i prywaciarz boi się ew. pozwu. Wielu ludzi to stali klienci, którzy regularnie tankują na jednej i tej samej stacji, w dodatku zbierają i przechowują rachunki. W takiej sytuacji łatwo udowodnić skąd się wzięło paliwo, tym bardziej jeśli próbki z baku i zbiornika na stacji będą zawierały to samo. Odszkodowanie wykończy prywaciarza, za to dla takiego Orlenu, jest to strata pomijalna, ryzyko żadne, a jego monopolistyczna pozycja gwarantuje, że z każdego skandalu wyjdzie ochronną ręką.
Od kierowcy TIR-a z Białorusi.
Żaden problem, bardzo dobre paliwko. Kumpel tak tankuje już 3 miesiąc i nic się nie dzieje. Procedura jest prosta. Kolo ze wschodnim akcentem sprzedaje w plastikowych beczułkach po 20-30 litrów, albo na miejscu przelewa ci do kanistra. Wychodzi po 3,50 zł od litra. Czysty zysk i zero ryzyka. Przecież te nowe ciężarówki są bardzo czułe na jakość paliwa, a on to ciągnie z baku.
Tylko nie wiadomo, czy nie dodaje czegoś od siebie. W końcu z baku przelewa to do plastikowych opakowań, a stamtąd trafia to do zbiornika na paliwo samochodu nabywcy. Dlaczego np. do 25 litrów ON nie dolać np. 5 litrów znacznie tańszej cieczy?! I dzięki temu, inny znajomy wykończył 3 dostawczaki w firmie, w której pracował jako kierowca. Owszem, do paliwa “od Ruska” zaufanie miał, ale nie tak duże, żeby wlać je do swojego TDI-ka. Dlatego Sprintery firmowe, tankował tylko Vervą, którą później spuszczał do swojego prywatnego samochodu. Braki uzupełniał tańszym paliwem, kupionym okazyjnie ze wschodu. Dzięki temu jeździł na Vervie za 3,5 zł za litr. Dla niego czysty zysk, a właściciel firmy już by nie chciał Mercedesa, bo “te gówna jebią się nawet na paliwie premium znanego producenta”.
Tylko paliwo premium.
Ono podobno jest we wszystkim lepsze. Samochód pali 2 litry mniej, ma 2 sekundy mniej do setki i v-max o 20 km/h większy. Różnicę czuć od razu po wyjeździe ze stacji. Dlatego Verva, v-power, ultimate, gold – a nie jakieś tam 30 groszy tańsze odpowiedniki. Zwróci się we wszystkim.
Tylko jak się okazuje, paliwo premium, to zwykłe paliwo + uszlachetniacze. Taka mieszanka czasem jest lepsza, a czasem gorsza. Co więcej, w wielu przypadkach mieszanie następuje już na stacji paliw, a nie jest to żaden skomplikowany technicznie proces. Jakiś czas temu wypłynęła rozmowa pomiędzy pracownikami Orlenu, którzy stwierdzili, że cała ta Verva to chwyt marketingowy i gówno widać różnicę, a kupujący to paliwo to naiwniaki. W czasie ostatnich mrozów, okazało się, że droższy ON szybciej zamarzał niż ten tańszy, co potwierdziło wielu użytkowników.
Cały ten czas tankowałem na Shell-u Diesel Ekstra. Lidl dawał takie kupony, upoważaniające do zniżek 15 gr na litrze. Dzięki temu (a także temu, że prawdopodobnie Orlen dostał od rządu zakaz podnoszenia cen paliw, przynajmniej dopóki ludzie się nie uspokoją z tymi protestami, dzieki czemu stacje znacząco obniżyły marże) paliwo na Shellu kosztowało mnie taniej niż na małych prywatnych stacjach. Nie zdarzyło się, żeby mi samochód stanął w polu. Być może też dlatego, że mój stary samochód ma podgrzewanie filtra paliwa, czego brakuje w nowoczesnych super wypasionych i zinformatyzowanych furach.
Wybieraj najlepsze marki.
Orlen, Lotos – to generalnie syf. Paliwo chrzczone, nie trzyma parametrów… LukOil też unikaj! To od Ruskich, a wiadomo jak tam u nich z jakością czegokolwiek. Tylko Shell, BP albo Statoil.
Tylko jak wynika z lektury informacji o dostawcach dla poszczególnych sieci, w grę wchodzą tylko dwie firmy… Orlen lub Lotus, zależnie od tego, czyją ofertę w danym roku wybrała dana sieć. Zatem w zbiornikach na stacji Shell jest takie samo paliwo z Orlenu, co u pana Mietka na placu za hurtownią.
Podsumowując… i gdzie tu tankować?!
http://www.uokik.gov.pl/kontrola_stacji_paliw_pb_95,_pb_98_i_on.php
OdpowiedzUsuńZapraszam do zaglądania na stronę uokik-u co jakiś czas jest aktualizowany raport o przebadanych stacjach paliw.
Stacje są podpisane więc wiadomo których stacji należy unikać;)
Pozdrawiam